Homilie

HOMILIE  Ks. BOGUSŁAWA JAROSZKA – KANADA

NIESIENIE  KRZYŻA.

Ta droga była inna od wszystkich. Tyle dróg na świecie, ale żadna z nich nie była taka jak ta. Ludzie chodzą różnymi drogami. Niektórzy wydają się dobrze wiedzieć dokąd zmierzają. Inni poruszają się jakby nie wiedzieli dokąd ich droga prowadzi. Są różne drogi, ale tylko tą jedną, jedyną szedł sam Boży Syn, uznany przez ludzi za skazańca.

Jakże musiały boleć usłyszane słowa, wrzaski i krzyki:

Ukrzyżuj Go! Poza cezarem nie ma króla. Gdyby On nie był zwodzicielem nie wydalibyśmy Go Tobie. Uwolnij Barabasza!

A On stał bezbronny… zmaltretowany… wyszydzony… poniżony…

Ten, który dla nas i dla naszego zbawienia stał się Człowiekiem.

Ten, który czynił znaki i cuda, uzdrawiał, leczył, pokrzepiał,

Przywracał wzrok i słuch, a nawet wskrzeszał.

Ten, któremu posłuszne było jezioro i wicher,

miał zawsze słowo pocieszenia, podnosił, upominał się i ujmował

za biednymi, małymi i pogardzanymi. Bóg. Miłość w ludzkim ciele.

I oto teraz ta Miłość w ludzkim, oplutym i poniżonym, poranionym ciele stanęła przed ludzkim – pełnym zawiści trybunałem.

Bóg odał się i poddał się ludzkiemu osądowi. Pozwolił się pojmać, poniżyć i skazać. Tak potrafi tylko nieskończona miłość, która wie jaka jest cena wykupienia nas:

grzesznych, śmiertelników – od wiecznej zguby.

I nie było żadnego głosu sprzeciwu; nikogo, kto by się ujął za Sprawiedli-wym; Nikogo, ktoby odważnie zakrzyknął, że cały ten proces – rzekomo w imie Prawa – jest wielką farsą!?      Nie pojawił się żaden odważny mężczyzna, którego głos miałby znaczenie w Sądzie?

Czy potrzeba było dopiero odwagi kobiet:

słabych i tych, które nie miały praw głosu? Czy tylko one towarzyszyć będą Jezusowi na Drodze Krzyżowej oprócz przymuszonego Szymona ?

który właśnie wracał z pola.

Wśród tych dzielnych kobiet była z pewnością Ta, której Syn,

Jezus, z Nazaretu, poddawany był karykaturalnemu Osądowi.

 

Wiele wzruszających scen ukazał w swoim filmie:

Pasja, reżyser Mell Gibson.

Jedna z nich ukazuje właśnie drogę krzyżową

Jezus niesie krzyż wąskimi uliczkami Jerozolimy,

Otaczają Go wściekli ludzie, rzucają w Niego kamieniami, plują, potrącają,

Żołnierze niby Go bronią, ale rzecz oczywista –

nie przejmują się za bardzo Skazańcem.

Pozbawiony wszelkich, nawet ludzkich Praw, Jezus dźwigający krzyż, jest poza społeczeństwem. Ci przyzwoici, a nawet pobożni, potrafią Nim tylko wzgardzić… Ale jest Matka…. Maryja próbuje do Niego się dostać, ale nie może przedrzeć się przez tłum. Biegnie to z tej strony, to z drugiej strony, w końcu wybiega Mu na przeciw, nim odpędzą Ją straże. Może Mu posłać spojrzenie. Widzi, że jest poobijany. Ma spuchnięte oko tak bardzo, że patrzy tylko jednym. Robi to z wysiłkiem, żeby coś zobaczyć z lewej strony, musi obrócić głowę i zdrowym prawym okiem tam spojrzeć. Scena ukazana w filmie jest przerażająco brutalna, a jak nieludzko musiało to wyglądać w rzeczywistości?       Cierpienie nie do opisana. I oto w momencie, kiedy Maryja spostrzega swego Jedynego, żołnierz rani jeszcze bardziej Jezusa mocnym uderzeniem, aż krew chlusta, … a w tedy Maryja równocześnie przypomina sobie swojego Synka z domu Nazarecie: przypomina sobie małego Jezuska, który biegnie w Jej kierunku, i przewraca się, a Ona rusza Mu na pomoc. Dorosły Jezus w zwolnionym tempie londuje twarzą w kurzu ulicy, a Ona nie może Mu pomóc …  Scena Matki i Syna. Biją Jej dziecko, a Ona nie może Go ochronić.                Maryjo! Matko!

Ty wielokrotnie dmuchałaś na Jego stłuczenia w dzieciństwie, czuwałaś, kiedy miał goraczkę, całowałaś Jego paluszki, głaskałaś po główce, a teraz? … Ciało Twojego Syna … rozdarte z bólu, pokryte gęstą Krwią, pomieszaną z osoczem, leży na Jerozolimskim bruku. Maryja, Matka Boża, razem z Jezusem, to nie tylko jedna stacja na drodze Krzyżowej, czy nawet dwie stacje, razem ze zdjęciem z Krzyża. Maryja towarzyszy Jezusowi nieustannie, tam gdzie doświadcza fizycznego, niewyobrażalnego cierpienia. Ona Mu towarzyszy …  matczyną miłością. Nie ma takiej drogi krzyżowej – ktokolwiek niósłby swój krzyż w zjednoczeniu z Chrystusem, żeby nie towarzyszyła Mu także Najświętsza Matka. Wszyscy cierpiący, chorzy, prześladowani, samotni, niesprawiedliwie osądzani, gnębieni, porzuceni i nie chciani, mogą liczyć na szczególną opiekę Niebieskiej Matki.

Maryja mogłaby wtedy wołać tam, na Jerozolimskiej drodze słowami z Biblijnej Księgi Lamentacji. „Wszyscy co drogą zdążacie, przyjżyjcie się, patrzcie: czy jest boleść podobna do tej, co Mnie przytłacza? – którą doświadczył Mnie Pan?” Tak z pewnością woła stając obok każdego z nas, gdy dotyka nas cierpienie; gdy tak jak nasz Pan Jezus dźwigamy i my swój codzienny Krzyż. Ale jest jeszcze coś więcej w tej Tajemnicy. Co szczególnie objawiła nam przez pastuszków: Łucję Hiacyntę i Franciszka –  Najświętsza Dziewica.      Maryja objawiając się w Fatimie idzie dalej Drogą Krzyżową świata. Trzeba powiedzieć tak: Maryja Dziewica, objawiająca się w tym szczególnym momencie dziejów świata, towarzyszy także dalej Jezusowi, który – jeśli można tak powiedzieć – dalej dźwiga Krzyż. To Ten sam Chrystus, którego wówczas odrzucił i skazał na śmierć – najpierw żydowski lud, a potem rzymski Prokurator, wydając okrutny wyrok najpierw biczowania i okrutnego poniżenia Chrystusa, a potem skazania na śmierć- Niewinnego. Mimo, iż jak sam przyznał nie znalazł w Nim żadnej winy. A czy Ci, którzy i dzisiaj na różnych trybunałach, w różnych sądach skazują Jezusa, wydając nieludzkie wyroki poprzez dokonywana zabójstwa nienarodzonych, czy nieuleczalnie chorych przez eutanazje. Czy to nie jest skazywanie Chrystusa i posyłanie Go na haniebną drogę Krzyżową?

A ustanawianie Praw urągających nie tylko Ewangelii i moralnemu nau-czeniu Kościoła, ale nawet zdrowemu rozsądkowi ?

A tak liczne profanowanie – także w naszej Ojczyźnie – miejsc, wizerunków, czy rzeczywistości Świętych – nie jest skazywaniem Jezusa?

A czy odrzucanie Ewangelii przez nas wierzących, nie jest skazywaniem Jezusa?

Omijanie potrzebujących, obojętność wobec tych, którzy potrzebują pros-tego gestu wsparcia, albo obecności.. Ileż takiej obojętności, nie tylko wobec obcych… nieznajomych, ale nawet w naszych rodzinach, pomiędzy najbliższymi, ślepa pogoń nie wiadomo do końca za czym… kłótnie… nienawiście, o sprawy nie warte przysłowiowej świeczki. Jak to się ma do wieczności? Czy nie jesteśmy trochę tacy jak ci, którzy podob-nie jak kapłan czy Lewita z Jezusowej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie – minęli pobitego i cierpiącego człowieka, leżącego przy drodze. Tylko dlatego, że może bali się stać nieczystymi?

Inni minęli pobitego, bo mieli swoje życie, swoje sprawy, prioritety?

Czy tylko dlatego, że zwyciężyło surowe prawo i własny interes, a nie drugi człowiek? Kto z nas nie powinien tutaj zrobic sobie dobrego Rachunku Sumienia? Zresztą podobnie każdy nasz grzech, nawet ten, do którego już przywykliśmy, a przez który ranimy nie tylko naszego Pana, ale i siebie samych i siebie nawzajem. Czyż nie jest skazywaniem Jezusa na Mękę? Tego, który tak nas umiłował, że zstąpił z nieba, przyjął za nas haniebny wyrok, przeszedł Drogę Krzyżową, – nie skazujemy i nie osądzamy w naszym własnym ciele? Albo w naszym bliźnim, w drugim człowieku?     Maryjo, Umiłowana Matko, Towarzysząca Jezusowi w drodze na Kalwarię. Strzeż mnie, błagam Cię o to, swoją modlitwą i wstawiennictwem, abym swoimi czynami nie posyłał Jezusa na Drogę Krzyżową, ani we mnie, ani w drugim człowieku. Ty zostałaś posłana do Fatimy, aby nam przypomnieć do czego prowadzi grzech i odrzucenie Prawdy Ewangelii – odrzucenie Chrystusa.W tej naszej codzienności w naszym obecnym świecie, gdzie Twój Syn umiłowany, a nasz Pan jest tak bardzo odrzucany i lekcewarzony.  Pomóż nam! Pomóż mi, zachować wierność Prawdzie Ewangelii.Zachowaj mnie od grzechu, bym nie wołał jak jerozolimski tłum: Ukrzyżuj Go!

Pani Fatimska! Chcemy łączyć wszystkie nasze cierpienia, choroby i dobrowolne ofiary, tak jak czyniły to Fatimskie dzieci – z cierpieniami Twoimi i Twego Umiłowanego Syna i składać je w Twoim Niepokalanym Sercu, dla ratowania biednych grzeszników i zachowania ich i każdego z nas od ognia piekielnego i wieczności bez Boga.

Matko, nie opuszczaj nas nigdy!Towarzysz nam na naszej ziemskiej drodze, która wydaje się nieraz podobna do tamtej jedynej drogi, na Jerozolimskim bruku, o który potykał się nasz Pan. Niech wszystko dokonuje się w zjedno-czeniu naszego „Tak!” z Twoim ”Fiat”. TAK i z tym odwiecznym TAK! które jedyny Boży Syn wypowiedział wobec swojego Ojca, przyjmując do końca Jego najświętszą Wolę. A kiedy i nam przydarzy się upadek, tym bardziej trwaj przy nas, abyśmy – jak Pan Jezus – potrafili się z niego pod-nieść i pójść dalej. Uproś nam czułość Weroniki i siłę Szymona z Cyreny, byśmy pomogli ile tylko zdołamy Chrystusowi, Zbawicielowi świata. Ale przede wszystkim zamknij nas wszystkich w Twoim Przeczystym i Niepokalanym Sercu, Najwierniejszym i Umiłowanym przez Twojego Syna, byśmy tak uratowani mogli się stawać Twoimi współpracowanikami w tym dziele, do którego nas nieustannie zapraszasz w swoim Fatimaskim wezwaniu.

Módlmy się tak, jak prosił anioł Eucharystii:

                        O mój Boże,/ wierzę w Ciebie,/ uwielbiam Ciebie,/

                        ufam Tobie/ i Ciebie miłuję./

Błagam o przebaczenie dla tych,/

                        którzy w Ciebie, Boże, nie wierzą/

którzy Ciebie nie uwielbiają;/    

                        którzy Tobie nie ufają/

                        i którzy nie miłują Ciebie./ Amen./

NIEDZIELA PALMOWA, MEKI PANSKIEJ. Rok – A

 

Witaj, nasz Królu, Synu Dawida, Odkupicielu świata, którego jako Zbawcę zapowiedzieli prorocy. Trzymając w ręku ozdobne palmy, oddajmy pokłon przychodzącemu Panu; biegnijmy Mu na spotkanie z hymnem i pieśnia uwielbienia; wołajmy radośnie do Niego: Niech będzie Pan błogosławiony. Idąc na mękę Chrystus zapłakał na widok Jerozolimy, ponieważ nie poznała czasu swego nawiedzenia.

Prośmy, Pan naucz nas rozpoznawać czas Twego nawiedzenia. Nie opuszczaj Twoich wiernych, którzy Ciebie opuścili; nawróć nas, a nawrócimy się do Ciebie. Ty, Boże, dałeś ludziom przykład pokory do naśladowania, i sprawiłeś, że nasz Zbawiciel przyjął ciało i poniósł śmierć na krzyżu; daj nam pojąć naukę płynącą z Jego Męki i zasłużyć na udział w Jego zmar-twychwstaniu. Biegnijmy razem z Chrystusem, któremu spieszno na mę-kę. Naśladujmy tych, co wyszli Mu na spotkanie. Rozścielmy na ziemi siebie samych w pokorze ducha i prostocie serca, abyśmy przyjęli nad-chodzące Słowo i pochwycili Boga, który nigdy nie daje się ująć. Chrystus dźwiga naturę człowieka z propchu ziemi do coraz to wyższej chwały, aż wreszcie jednocząc się z nią, udzieli jej swej nieskończonej godności. Obleczmy się w Chrystusa jak On przyjął naszą ludzką naturę, abyśmy mogli wyznać: żyje już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus. Ofiarujmy Zwycięscy śmierci  wieńce naszego zwycięstwa nad grzechem, uzależnie-niem, złymi powiązaniami i przyjaźniami. Niech gałązki palmowe będą nam wieńcami naszego zwyciestwa nad grzechem.

Słuchając Ewangelii o wjeździe Jezusa do Jerozolimy według Ewangelii Mateusza, wraz z tym tekstem chodzimy w świat znaków i symboli Wielkiego Tygodnia. Cały wielki Post jest jednym wielkim światem znaków, które trzeba odpowiednio zinterpretować. Słyszymy tajemnicze słowa pro -roków, którzy zapowiadają przyjście Mesjasza, a więc spełnienie się Bo-żej obietnicy. Słyszymy opisy historycznych wydarzeń, które zwiastują nadejście „pełni czasów”. To wszystko co wychodzi z ust proroków, to wszystko, co wypełnia świat St. Testamentu, nie zawsze jest dla nas jas-ne, zrozumiałe czy oczywiste. Także różne obrzędy wielkopostne, które w tym czasie sprawujemy i przeżywamy, począwszy od środy popielcowej ze znakiem posypania głow popiołem, a skończywszy na „świecie znak-ów” w czasie Triduum Paschalengo, to wszystko, może być dla nas jed-nym wielkim zagatkowym światem. Dlatego musimy szukać głębokiego sensu tego, co przeżywamy w tym czasie w Liturgii Kościoła jako ludzie wierzący. Dzisiaj stając w Bramie Wielkiego Tygodnia, szukamy przesła-nia wydarzeń jakie rozgrywały się w czasie drogi, którą Pan Jezus prze-był z Betfage, do świątyni w Jerozolimie. Czy zastanawialiśmy się nad znaczeniem tej przedziwnej procesji? Dlaczeg mieszkańcy Jerozolimy rzucali na drogę gałązki palm, zamiast rozścielać na niej piękne perskie dywany, przecież wchodził Syn Boga, Mesjasz? Dlaczego Pan Jezus przybywa na osiołku, a nie jak to miał wzyczaju wędrując pieszo z ucz-niami? Dlaczego nie podstawiono Mu jakiejś królewskiej lektyki? W końcu, co oznaczają te palmy, które dzisiaj niesiemy w rękach ze świą-tyni? Warto byśmy te wszystkie symbole odpowiednio zinterpretowali.

Zacznijmy od znaku, Góry Oliwnej z której Jezus wyrusza do Jerozolimy. We wszystkich Ewangeliach czytamy że Jezus przybywa do Jerozolimy z Góry Oliwnej. Ten zapis jest niezwykle ważny dla Ewangelistów. Wspól- nym motywem tych przekazów, jest kontekst lub wydźwięk mesjański.

Trzeba pamiętać, że gdy Żydzi w czasach Jezusa zostali po raz kolejny poddani obcej władzy, okupowani byli tym razem przez Rzymian i wzrastały oczekiwania upragnionego Wybawiciela: Mesjasza, który miał przyjść, aby przynieść upragnioną, oczekiwaną wolność. Te oczekiwania nie były związane z jakimiś ludowymi podaniami, które wieczorową porą na sąsiedzkich pogawędkach, przekazywano sobie z ust do ust. One wypły-wały z obietnic prorockich, które każdego szabatu uroczyście odczyty-wano w synagogach czy w świątyni Jerozolimskiej. Nie ludzie byli ich twórcami. Wielkie nadzieje na lepszy los, na wyzwolenie, na wolność, które miał zagwarantować Mesjasz, rozbudził sam Bóg. Były to Obietnice Boże.

Przekazy Nowego Testementu, które opisują nam tą burzliwą historię Niedzieli Palmowej, sprzed 2,000 lat zawierają pewne szczegóły, które są przeniknietę atmosferą wyczekiwania na Mesjasza. Świadczy o tym, uczyniona przez Ewangelistów wzmianka o Górze Oliwnej. To właśnie od strony Góry Oliwnej, a zatem od Wschodu, według relacji Józefa Flawiusza, Żydowskiego historyka, z I wieku, miał przybyć od Wschodu, wyczekiwany Mesjasz

Wzgórze to leżało naprzeciw świątyni Jerozolimskiej. Odgrywało bardzo ważną rolę w tradycji, w myśli i w wyznaniu judaistycznym. Góra Oliwna była też ostatnim miejscem pobytu wielkiego Króla Dawida w czasie jego ucieczki przed Absalomem. W związku z tym podkreślano, że potomek Dawida, syn Dawidowy, którym miał być Mesjasz, pochodzący z rodu Dawida, który przywróci wielką potęgę Izraela, jaką Izrael miał za czasów króla Dawida, przybędzie do Miasta Świętego od strony Góry Oliwnej. Na potwierdzenie teologicznego przybycia Mesjasza z tego wschodniego wzgórza, otaczającego Jerozolimę, podawano dodatkowo tekst z proroctwa Zacharia-sza. W 14 rozdz. u Zachariasza czytamy: „Oto nadejdzie dla Pana – Dzień,

Wtedy Pan wyruszy do boju i będzie walczył przeciw ludom jak kiedyś wal-czył w dniu bitwy. W owym dniu dotknie stopami Góry Oliwnej, która jest naprzeciw Jerozolimy od strony Wschodniej. A Góra Oliwna rozstąpi się w połowie od Wschodu ku Zachodowi i powstanie wielka dolina. W ten czas nadciągnie Pan i mój Bóg i z Nim wszyscy ŚWIĘCIE, A Pan będzie Królem, nad całą ziemią. Wówczas Pan będzie jeden i jedno będzie Jego imie. Jerozolima żyć będzie bezpiecznie”. Zatem Jezus uroczyście wkraczający do Jerozolimy od strony Góry Oliwnej, jest Tym, na którym wypełniają się mesjańskie wyczekiwania. Jest potomkiem Dawida, który przychodzi, aby Bóg mógł zacząć królować. Ten sam prorok Zachariasz kilka rozdziałów wcześniej powiedział inne słowa, za sprawą których, ludzie znający Słowa proroka Zachariasza, tak entuzjastycznie witali, przybywającego do Jero-zolimy Jezusa. Tak pisał Zachariasz w 9 rozdziale: „Raduj się wielce Córo Synonu, Wołaj radośnie Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie. Sprawiedliwy i zwycięski, pokorny, jedzie na osiołku, na oślęciu, źrebięciu oślicy”. To Jezus dosiadał takiego osiołka, który wyruszył z Betfage w stronę świątyni Jerozolimskiej. Widzimy jak ważne są te szczegóły, w drodze Jezusa do Jerozolimy, gdzie miało wypełnić się dzieło Ojca w Nim. Szczegóły, które stanowiły swoisty szyfr. Żydzi patrząc na to, co Jezus robi i na okoliczności Jego działania; ci, którzy znali bardzo dobrze „Torę” i „Proroków” mogli patrzeć na Niego, jako na tego w którym Bóg daje odpowiedź czlowiekowi, który przez wieki oczekiwał interwencji Boga w tę pogmatwaną ludzką historię.

Warto zwrócić uwagę na szczegóły towarzyszące uroczystemu wejściu Jezusa do Jerozolimy; Mateusz podkreśla, że osiołek, którego mieli przyprowadzić apostołowie, miał być zwierzęciem, którego nikt wczesniej nie dosiadał. W St. Testamencie możemy znaleźć kilka wskazówek odnośnie zwierząt ofiarowanych Bogu. W Ks. Liczb i w Ks Pwp mamy wskazania, że te zwierzęta miały być nieskalane żadną pracą; Nie można ich było zaprzęgać ani wcześniej dosiadać.W ten sposób podkreślano wymógł świętości tego zwierzęcia, które miało być ofiarowane Bogu.

Święty- hebrajskie Kadosz oznacza odzielony, wyselekcjonowany. Ponieważ Bóg jest święty, jest niezywczajny, także to co miało być przeznaczone dla Boga, miało być oddzielone od doczesnego świata, doczesnych spraw. Osiołek, którego dosiada Jezus, wskazuje na świętość Jezusa, na Jego Boską godność. On, który zasiada na oślątku dotąd nieużywanym, nieskalanym, wskazuje na siebie, że jest taką samą ofiarą, nieskalaną, czystą. Ten motyw czystości pojawia się również później pod koniec życia Jezusa w Ewangelii Łukasza, gdzie czytamy, że grób, który przygotowano dla Jezusa, w którym Jezus został pogrzebany, też nie był wcześniej używany. Ani osiołek, ani grób – to wszystko co służyło spełnieniu się misji Jezusa – nie było wcześniej używane. Było święte, oddzielone, odpowiednio przygotowane na tę jedną jedyną Ofiarę, która spełniła się w osobie Jezusa, dla Zbawiciela. Tego który jako Święty wjeżdża do Jerozolimy aby spełnić obietnice Boga.

Gałązki, które rzucają przy drodze stojący ludzie, oraz okrzyki, które wznoszą na widok przybywającego Jezusa, zwyczaj rzucania gałązek na ścieżkę oraz wznoszenie okrzyków jest znany w czasach Chrystusa i potwierdzają go także teksty pozabiblijne. Zwyczaj rzucania gałązek ściętych na polach był znany w środowisku żydowskim. Potwierdzają go także niektóre teksty poza biblijne.

Jakie było znaczenie tego gestu?

Ten gest wyrażał „cześć, uznanie” dla „jakiejś znamienitej Osoby, która przechodziła drogą. W przypadku Jezusa upatrywano w  Jezusie – Mesjasza, wielkiego przywódcę, który to wielki przywódca porwie lud do walki o niepodległość Izraela, którą przywróci On swoją potęgą. Widziano w Jezusie Mesjasza, który będzie działał przeciwko okupantowi i doprowadzi do rewolucji, do powstania zbrojnego przeciwko Rzymianom. O tak-im triumfalistycznym nastawieniu ludzi w stosunku do Jezusa, jadącego na osiołku, świadczą także okrzyki, którymi Go witano: HOSANNA SYNOWI DAWIDOWENU. Błogosławiony Ten, który przychodzi w Imię Pańskie. Błogosławione Królestwo, które nadchodzi. Okrzyk: „Hosanna” który oznacza= HOSZIJANA=„wybaw nas”. Ten okrzyk jest znany w St. Testamencie, jako okrzyk gdy wzywano pomocy samego króla.

Księdze Samuela rozdz. 14, czytamy: „Pewna kobieta z Koa poszła do króla, upadła na ziemię, oddała mu pokłon i zawołała: Królu, pomocy!” Okrzyk ten także wyrażał szczególną radość. Zbierając razem te wszystkie elemnty, które towarzyszą Jezusowi, wjeżdżającemu do Jerozolimy, na osiołku; możemy powiedzieć, że ludzie, którzy Go witają, wyrażąją swoje przekonanie,o Jego mesjańskiej godności, tak jak oni tę godnosć rozumieją, a z drugiej strony te gałązki, okrzyki, uznania i czci, a jednocześnie radości, że przybywa oczekiwany Zbawca, który jest Królem i Mesjaszem, który konkretyzuje nadzieje, na upragnioną wolność.

Ewangelia o wjeździe Jezusa do Jerozolimy przygotowuje nas do słuchania

Opisu Męki Pańskiej. Wczujmy się w atmosefrę ostatnich godzin życia Jezusa.

Komentarze na Wielki Tydzien do Poniedzialku Wielkanocnego

1.Ofiarujemy Panu gałązki palmowe, wieńce naszego zwycięstwa nad grzech-em, słabością. Niech młode, żywe gałązki palmowe będą znakiem naszych dob-rych uczynków z którymi wybiegamy powitać Jeusa, który przychodzi w imię Pańskie, aby nam okazać miłosierdzie. Idzie, idzie, Bóg prawdziwy, który uniżył samego siebie stawszy się człowiekiem; dał nam przykład pokory do naśladowania.

3.Każdy dzień tego tygodnia nazywamy Wielkim.Wielki Tydzień rozpoczyna uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy na Żydowskie Święto Paschy. To jest Wielki Tydzień w którym Nasz Pan Jezus Chrystus stał się Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata i oddał życie na drzewie Krzyża za nas. Od Wiekiego Czwartku będziemy przeżywać Paschę Chrystusa czyli Jego przejście z tego świata przez sąd, biczowanie, cierniem ukoronowanie, dźwiganie krzyża, ukrzyżowanie i śmierć na Krzyżu; przez złożenie w grobie, i przez wejście to życia chwalebnego, uwielbionego po zmartwychwstaniu. Te trzy Święte Dni nazywamy Triduum Paschalnym, Paschą Chrystusa i naszą Paschą, bo Chrystus został ofiarownay jako nasza Pascha. W całości te Trzy Święte Dni i Dzień Zmartwychwstania, stanowią jedną całość jako Święta Wielkanocne  – Swięto Zmartwychwstania Chrystusa jest zaproszeniem całego stworzenia do udziału w Jego Triumfalnym Zmartwychwstaniu. Niech serca, prawdziwe świątynie Bo-ga, zabrzmią potężnym śpiewem całego ludu, który dziękuje Bogu za niezwykłe dzieło naszego odkupienia; za to, że otworzył wierzącym kró-lestwo niebieskie. Niech Wasze mieszkania zamienią się w te dni w Koś-ciół domowy.

                        WIELKI  PIĄTEK

Warto zastanowić się Tajemnicą dzisiejszego dnia; wydarzeń, które wspo-minamy i które uaktualniamy w Liturgii Kościoła na Pamiątkę Męki, śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Wielki Piątek jest dniem zadumy. Syn Boży „Ukazał się na ziemi i przebywał wśród ludzi”, leczył wszystkie choroby i słabości synów ludzkich. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą, dlatego opowiadamy Jego wielkie czyny. Jeszcze w Niedzielę Pal-mową tłumy wołały: Hosanna Synowi Dawidowemu … a dziś już ochrypłym głosem wołali: „Ukrzyżuj Go! Na krzyż z Nim!Krew Jego na nas i na dzieci nasze! Każda śmierć zmusza do refleksji, a cóż dopiero śmierć Syna Bożego zamordowanego przez tych, którym pomimo wszys-tko otworzył bramy zbawienia. Ta śmierć była tak straszliwa i jedyna, że nawet martwa przyroda została nią wstrząśnięta. Słońce się zaćmiło, zas-łona przybytku rozdarła się na dwoje, ziemia zadrżała i skały pękały. Na Golgocie można jeszcze dziś oglądać pęknięcie skały, a po tym pęknieciu krew z Krzyża spływała na czaszkę Adama, pierwszego człowieka, dlatego to pole nazywało się Polem Czaszki.

                      WIELKA SOBOTA

Poświęcenie pokarmów. Bóg jest źródłem błogosławieństwa. On – jedynie Dobry – napełnia swoje stworzenia błogosławieństwami i udziela nam błogosławieństwa na znak miłosierdzia. Chrystus jest błogosławieństwem Ojca. On błogosławi swoim braciom i siostrom oraz leczy świat swoim błogosławieństwem. Upraszajmy Jego błogosławieństwa, wzywając pomocy Boga, aby pobłogosławił pokarmy na stół wielkanocny i zasiadł między z nami do wielkanocnego posiłku, udzielił nam prawdziwej radości, abyśmy się okazali rzeczywistymi Twoimi uczniami a stół nasz niech będzie znakiem pojednania.

                       Modlitwa na poświęcenie pokarmów: Może ją odczytać ktoś z rodziny, ale tak by wszyscy powtarzali odczytywane słowa.

   WIGILIA PASCHALNA W ŚWIĘTĄ WIELKĄ NOC

W tę najświętszą noc, Kościół wzywa swoje dzieci rozproszone po całym świecie, aby zrgomadziły się na czuwanie i modlitwę. Dziś, podobni jesteśmy do synów Izraela, którzy kiedyś w Paschalną noc wychodzili pośpiesznie z Egiptu i do pierwszych Chrześcijan, którzy tej nocy gromadzili się z zapalonymi świecami, aby spotkać przychodzącego Pana. Tej właśnie nocy Chrystus skruszywszy więzy śmierci jako Zwycięzca wyszedł z otchłani, przeszedł ze śmierci do życia. To jest błogosławiona noc, noc pełna łaski. Słuchając Słowa Bożego i sprawując święte obrzędy, możemy mieć nadzieję, że otrzymamy udział w zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią i razem z Nim żyć będziemy w Bogu.

 

WIELKA NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO.

W ciszy udajemy się do grobu Pańskiego. Po krótkiej adoracji. Kapłan bierze do ręki krzyż i ogłasza: Zmartwychwstał Pan z Grobu! Nastę-pnie przy drugim śpiewie: bierze figurę zmartwychwstałego Pana i poda-je, aby była niesiona w procesji. Przy trzecim śpiewie podaje paschał. Po czym kapłan bierze Najświętszy Sakrament i rusza uroczysta procesja Resurekcyjna. W tym dniu wspaniałym, Piotr daje świadectwo o zmar-twychwstaniu Pana. Paweł zachęca szukać Tego, co w górze, gdzie prze-bywa Chrystus po prawicy Ojca. On został ofiarowany jako nasza Pascha. On nas odkupił i pojednał z Ojcem.

W tym dniu wspaniałym wszyscy się radujmy.

  1. PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY

Niedziela Zmartwychwstania rozpoczęła Oktawę Wielkanocną, która jest w Liturgii jak jeden wielki dzień zmartwychwstania. Dziś wspominamy niewiasty, które poszły do grobu Jezusa z wonnościami; polewamy się symbolicznie wodą. Mszę św. rozpoczynamy od pokropienia wodą, na pamiątkę naszego Chrztu. Radujmy się wszyscy, ponieważ Chrystus zmar  -twychwstał i króluje na wieki. Piotr prosi mieszkańców Jerozolimy o przyjęcie do wiadomości i posłuchanie uważnie jego słów. Teraz, Piotr, głosi zmartwychwstanie Chrystusa. Wyznaje przed ludem: „My jesteśmy tego świadkami”, jedliśmy z Nim i pili po Jego zmartwychwstaniu. Kościół prosi: „Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem”. Zdumieni cudem zmartwychwstania, dniem, który Pan uczynił;  radujmy się i weselmy.