HOMILIE  Ks. BOGUSŁAWA JAROSZKA – KANADA

V NIEDZIELA WIELKANOCY, Rok – C 

 

Bóg, który na oczach ludzi czyni cuda, zesłał nam Zbawiciela, czyni nas swoimi przybranymi dziećmi i pragnie nas uczynić dziedzicami nieba. Świat zaś zaczyna mówić o „erze po chrześcijańskiej”, jakby chciał ukryć w samej nazwie fakt „tępienia” Kościoła i wyznawców Chrystusa. Odradzające się „wojujące” pogaństwo próbuje się ubierać w szatę „humanizmu”, lub „praw człowieka”, które często są skierowane przeciw człowiekowi. Odradzające się pogaństwo, wyprowadza ludzi z wspólnot kościelnych i zamienia ich w zwykłych zjadaczy chleba, duchowych karłów, którzy w swej naiwności, mają odwagę myśleć, iż nauka Kościoła jest trzymaniem ludzi w ciemnocie. Nikt nie chce pamiętać, że czytać i pisać ludzi i narody uczył Kościół; nikt nie chce pamiętać, że nie było szpitali, sierocińców, ani szkół. Wiecie, że pierwszym, który troszczył się o biedę na ziemi był Kościół, wspólnoty religijne. Nie ma miasta, gdzie brakowałoby wkładu ludzi wierzących. Uczono was o „darmozjadach” i wielu się to spodobało, przyklaskali, porzucili „wiarę ojców”, wspólnoty kościelne, a próbują żyć bez Boga; porzucili ewangeliczne zaproszenie do stania się Ludem Bożym przez czyny z wiary; żyją jak zwierzątka. Decydują, które dziecko ma się urodzić, a które nie. Nawet uczą starców, że już powinni umrzeć, bo nie są społecznie użyteczni; zbyt dużo kosztują; są ciężarem i najlepiej, żeby się zgodzili na eutanazję. Więcej jest emerytów i ludzi na pensji, niż pracujących, i nie można urobić na emerytury. Za taki stan rzeczy powinno się obdarzyć odpowiedzialnością rządzących i środki masowego przekazu, które przez lata kreują model życia wygodnego, bez poświęceń dla innych, bez życia z wiary. To współczesny „ateistyczny humanizm” wychowuje dobrych ludzi, którzy, żeby nie patrząc jak cierpisz, podają „miłosierną” medycynę. Dziś słyszymy, że Paweł i Barnaba wrócili do wspólnot kościelnych w Listrze, Ikonium i Antiochii aby umocnić uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. W każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanawiali starszych i polecali ich Panu, w którego uwierzyli. Ci „ustanawiani starsi” podobnie jak apostołowie zbierali, gromadzili, miejscowy Kościół, opowiadali, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak poganom otworzył podwoje wiary, aby każdy postanowił: „Będę Cię sławił, Boże mój i Królu”, jak wszystkie Twoje dzieła; jak Twoi święci; jak synom ludzkim przystoi we wszystkich pokoleniach. Obyśmy w rzeczywistości ujrzeli nowe niebo i nową ziemię. Powiem więcej, obyśmy ujrzeli nowych ludzi, całe święte Miasto – Jeruzalem, przystrojone jak oblubienica dla swojego męża. Obyśmy usłyszeli, że jesteśmy ludem Pana. Oby Pan zamieszkał z nami, zamieszkał w nas i przez nas, oby Pan otarł wszelką łzę z oczu swego ludu, który przychodzi z wielkiego ucisku. Siedzący na tronie, niech wypowie: „Oto czynię wszystko nowe”. „Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem”. Judasz, a z nim wszyscy inni, którzy odeszli, wyszli z wieczernika, sprzedają, oskarżają, i szukając sprawiedliwości, popełniają jeszcze jedną niesprawiedliwość, jakby nie słyszeli słów Jezusa: „Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa”. Już po odejściu Judasza, Jezus wyznaje, że został teraz uwielbiony, a w Nim został Bóg uwielbiony. Bóg zawsze jest przez nas i w nas i w naszych bliźnich uwielbiony po wyjściu z nas tego, który Judasza wyprowadził z wieczernika czyli szatana. Cóż znaczą słowa Jezusa „dzieci, … będziecie mnie szukać”? znaczą, że szatan będzie nas wyprowadzał z wieczernika, ze wspólnoty Kościoła. Jezus wie, że teraz tam gdzie On idzie my pójść nie możemy, ale żeby szatan nie odniósł nad nami zwycięstwa, Pan Jezus powiada: „Daje wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miło-wali tak, jak Ja was umiłowałem”. Nawet do zdrajcy Jezus mówi językiem miłości: Przyjacielu po coś przyszedł? Pocałunkiem zdradzasz Syna Człowieczego? Ostatecznie Pan Jezus konkluduje: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. Obyśmy do tego prawa dostosowali nasze życie, aby Bóg w nas został otoczony chwałą tak, jak został otoczony chwałą w swoim Synu. Antyfona na komunię uświadamia nam naszą głęboką więź z Jezusem. On nas po-uczył: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a wy latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity. ”W Eucharystii, Bóg przychodzi  nam z pomocą, abyśmy porzucili dawne nałogi, pogański model życia i prowadzili nowe życie, aby wszyscy poznali czyimi uczniami jesteśmy. Bóg, który na oczach ludzi czyni cuda, zesłał nam Zbawiciela, czyni nas swoimi przybranymi dziećmi, a chce nas uczynić dziedzicami nieba.

V NIEDZIELA WIELKANOCNA- C

Usłyszeliśmy plan wyprawy misyjnej pierwszych misjonarzy Chrześcijańskich w Azji Mniejszej.Plan dotyczy podróży naznaczonej często cierpieniami. „przez wiele ucisków trzeba nam wejść do Królestwa Bożego”i jest ta podróż misyjna naznaczona mocnym wsparciem Ducha Świętego. Wewnątrz opowiadania pojawia się figura „prezbiterów”czyli starszych którzy byli odpowiedzialni za kierownictwo duszpasterskie poszczególnych wspólnot. Jest to ważny instrument strukturalny i instytucjonalny Kościoła Lokalnego. Starsi=prezbiterzy, zostali ustanowieni podczas celebracji liturgicznej. „Wśród wielu modlitw” a więc dokonało się to w szczególnym rycie. Był to również ryt – przebłagalny: „wśród wielu postów” a następnie polecili ich Panu, Jedynemu prawdziwemu Pasterzowi. Widzimy tu pierwszy ryt  starszych= prezbiterów, dla poszczególnych wspólnot lokalnych. Modlitwa, post i polecenie „starszych= prezbiterów” Panu, który jest Przewodnikiem i z którym jesteśmy wewnętrznie złączeni przez poszczególnych prezbiterów. On, Dobry Pasterz, jest gwarantem przyszłości wspólnoty. Tą ordynacją kończy się pierwsza wyprawa misyjna i misjonarze docierają do Antiochii, z której wcześniej wyruszyli, aby zweryfikować dzieło, którego dokonali, a przede wszystkim, aby wychwalać i celebrować skuteczność Słowa Bożego, które rozprzestrzenia się poza granice Judaizmu. Czytaliśmy w 27 wersecie: „Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary”Z kolei autor Apokalipsy przedstawia ostatni wielki obraz niebieskiego Jeruzalem. Wspólnota nadziei, która będzie mieszkała w mieście Świętym Zaskakuje nas informacja, że nie będzie tam Morza, ale należy pamiętać, że Morze jest wyraźnym biblijnym symbolem haosu i zła. Nie ma już śmierci. Łzy zniknęły z oczu. Cierpienie też zostało wyeliminowane. Wszystkie siły wrogie zostały zlikwidowane, a rozpoczyna się mesjańska odnowa. „Oto czynię wszystko nowe” Oto wspólnota w pełni życia, twarzą w twarz, indywidualnego i wspólnotowego życia z Bogiem.W ten sposób zostanie zrealizowany stwórczy plan, któryBóg szkicował od początku istnienia świata. Plan, który został zniszczony przez grzech pierwszych rodziców, a teraz ten szkic przybiera realne kształty. Mając przed oczyma wspaniały obraz swojej przyszłości, Kościół podąża pełen nadziei poprzez zawikłane i ciemne meandry swojej ziemskiej drogi, ponieważ nie mamy tu trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść. A zatem droga Kościoła prowadzi ku niebieskiej Jerozolimie; ku Miastu Świętemu, gdzie szkic Bożej miłości zarysowany w akcie stwórczym, zostaje całkowicie dopełniony. Po opuszczeniu Wieczernika przez Judasza, Jezus zwraca się do swoich uczniów ze szczególnym tytułem: „Dzieci moje”To poraz pierwszy i jedyny w Ew. Jana tak Pan Jezus nazywa swoich uczniów. Proponuje im swoje „Nowe przykazanie”przykazanie miłości. Jest ono nowe dlatego, że wskazuje na jedyne, radykalne zobowiązanie Nowego Przymierza, ustanowionego przez Jezusa, a zapowiadanego przez proroków. Jest to miłość wzajemna. „Abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem” Miłość w której nikt nie jest ważniejszy od kogoś innego, bo każdy potrzebuje miłości drugiej osoby.Jest to miłość paradoksalna. To nie jest już miłość bliźniego jak siebie samego, lecz miłość na wzór Chrystusa. „Miłujcie tak, jak Ja was umiłowałem” tzn. z taką samą nieskończonością i totalnością daru z samego siebie na wzór Chrystusa. Chrystus staje się nie tylko wzorem  ale i Duchem naszej miłości. Miłość jest znakiem rozpoznawczym przynależności do wspólnoty Chrystusa; jest świadectwem żywym i skuteczny przejścia Syna Bożego po między nami. Jest tu wiele odniesień do czasów złych ludzi z Księgi Daniela, którzy narzucali ateizm, wykluczali Boga z życia społecznego, państwowego, narzucając ustawę o zabijaniu tych, którzy się modlą, którzy żyją po Bożemu. W ten sposob Pan Bóg pokazuje jak będzie toczyć się historia ludzi, którzy żyją po Bożemu. To są ci, którzy idą z Barankiem. Aniołowie piszą listy do różnych Kościołów i do każdego pod innym kątem. Ludzie żyją czasem blisko Boga, czasem znowu odchodzą, ale Pan Bóg zawsze o nich pamięta i wzywa, jak Dobry Pasterz. Aniołowie przynoszą co chwila jakieś wieści dla świata, opowiadając jakie rzeczy się będą działy na ziemi z powodu zła złoczyńców, którzy tworzą „babilon” świat ludzi złych, których przedstawia Stary Testament jako grupę ludzi; administracji Państwowej, a Daniel był jedynym urzędnikiem, który się przeciwstawił tej ateizacji. Ta zła Bestia, ten Babilon tworzy strukturę, układ kolesiów, którzy czerpiąc zyski bardzo fajnie sobie żyją na ziemi, kosztem drugiego człowieka, uciskając i wyzyskując, co opisuje Apokalipsa w 13 rodziale. Tu można dostrzec życie Kościoła, życie Boga i Aniołów, którzy przychodzą i opowiadają o Bóg w niebie. Apokalipsa wychyla się także jakoś do przodu, do czasu który przyjdzie…jak życie Chrzescijańskie nie koncentruje się na tym, co jest tu i teraz ale ono sięga aż poza granice śmierci. Całe historyczne nieszczęście polegało na tym, że post-modernizm ograniczył naszą nadzieję do życia doczesnego. Ograniczył nas do osiągnięcia sukcesu tu na ziemi, a przecież Bóg nas stworzy dla nieśmiertelności. Nasza nadzieja przekracza granice śmierci dlatego, że jesteśmy Jego dziećmi. Apokalipsa stoi na styku tych dwu rzeczywistoście: historycznej i przyszłej… Mamy więc zadanie spojrzenia na Miłość jako coś możliwego do zrealizowania. Widzimy to w kategoriach Pawła i Barnaby, którzy poddając się woli Pana Boga, wyruszają z Antiochii w pierwszą podróż misyjną; głoszą słowo Boże w tych miejscach, gdzie nie zawsze ich ludzie chcieli słuchać. Przeżywają zadziwiającą sytuację, że skuteczność głoszonego przez nich słowa, przekracza wszelkie ich oczekiwania. Uczyć się „oczekiwać” rzeczy pięknych i dobrych zakorzeniając się w Chrystusie, a skutki  takiego życia przekroczą nasze najśmielsze oczekiwania.